Z kim walczy Napoleon?

-czyli o dwóch najsłynniejszych mieszkańcach Wyspy św. Heleny

Korzystając z wolnego dnia wybieramy się na samochodową wycieczkę po wyspie. Prowadzi Harry – rdzenny Heleńczyk, emeryt, którego stary i posklejany taśmą Rover (nie Land Rover, który na ulicach bezapelacyjnie króluje), krztusi się spalinami i sapie na stromych, wydartych zboczom gór zakrętach, gasnąc momentami przy ostrzejszych podjazdach. No risk, no fun. Szybko orientujemy się jednak, że Heleńczycy do najbogatszych nie należą, szczególnie biorąc pod uwagę ceny w sklepach, znacznie wyższe niż w RPA. Produkty sprowadzane są częściowo z Afryki, ale w dużej mierze także z Wielkiej Brytanii wraz z odpowiednio brytyjskimi wartościami, za to pośrodku pustych sklepowych półek można natrafić na wodę mineralną z Walii czy irlandzkie karmelki.

Podjeżdżamy pod większość wyspiarskich zabytków, mijając kościoły z początków XVII wieku, zapomniane cmentarze więzionych Burów i afrykańskich niewolników, kończąc krótkim spacerem do najsłynniejszego grobu, grobu Napoleona.
Pokonany zesłaniec upatrzył sobie zacienione miejsce ukryte pośród sosen z widokiem na morze, na miejsce swojego wiecznego spoczynku „na wypadek, gdyby rozkazy polecały pogrzebanie go na wyspie”. Rozkazy? Widocznie nawet po śmierci był czymś na kształt własności narodowej. I za bardzo się nie pomylił. Pogrzebano go faktycznie, w 1821 roku w wyznaczonym miejscu, ale władze na górze, chcąc dodać na pomniku do imienia Napoleona nazwisko „Bonaparte” sprzeczały się o to z jego osobistymi zaleceniami przed śmiercią tak długo, że w końcu w imię kompromisu nie napisano nic, płyta pozostała bez żadnej inskrypcji.


W końcu, w 1840 roku, ciało ekshumowano i przeniesiono do Francji, gdzie zostało umieszczone w Les Invalides w Paryżu. Swoją drogą, Brytyjczycy nie oddaliby rządów nad ciałem Napoleona tak łatwo, ale w tamtym czasie Kampania Wschodnioindyjska traciła powoli na znaczeniu, mieszkańcy Wyspy zaczęli buntować się przeciwko władzy, w efekcie doprowadzając do wycofania przemysłu i przywilejów z konsekwencjami wzrastającej biedy. Francja wypatrzyła okazję, wykupiła tereny, na których mieszkał (przejściowo lub wiecznie) dowódca i do dzisiaj są w jej posiadaniu – na wyspie przebywa francuski konsul, administrujący budynkami, a przed domem Napoleona w Longwood powiewa flaga Francji i Unii Europejskiej.

Cóż, czas płynie nieubłaganie i brutalnie obchodzi się z mitologizowanymi figurami – obecnie w wyścigu do sławy dogania Napoleona inny mieszkaniec wyspy, Jonathan, który, przybywszy na nią w 1882 roku już w słusznym wieku ok. 50 lat, przeżył Bonaparte o jakieś…130. Ma się dobrze i metodycznie podgryza trawkę rosnącą przed Plantation House, wybudowanej 1792 roku rezydencji dla gubernatorów, położonej przepięknie na wzgórzu, którego zbocza schodzą kaskadowo i zarastają lasami, układającymi się w wąwóz, przez który przebija lazur sięgającego po horyzont oceanu.
Trudno jednak walczyć człowiekowi z czymś, co człowiekiem na pewno nie jest. Jonathan to ogromny żółw lądowy i nosi dumne miano najstarszego żyjącego na świecie kręgowca.
Dziwnie było patrzeć na jego ponaznaczaną bruzdami głowę i wielką skorupę, na spowolniałe ciało, które widziało ponad 30 gubernatorów i brytyjską rodzinę królewską, kiedy wyglądała zgoła inaczej, niż obecnie. Patrzyliśmy na zwierzę, które w 1947 roku rozśmieszało króla George’a VI i na którego tle fotografowały się – jeszcze wtedy księżniczki – Elżbieta i Małgorzata.

Dziś fotografie Jonathana obiegają cały świat. Ma nawet swój funpage na facebooku, gdzie można śledzić najnowsze wieści z jego życia przez wieki – obserwując przez chwilę jego codzienną rutynę zakładam, że nie są zbyt fascynujące.
Ale tak jak niektórzy u nas obserwują nagrywane ukrytą kamerą żubry, tak heleńczycy i wszyscy odwiedzający podglądają Jonathana. A on nadal, już prawie 200 lat dostojnie i spokojnie stąpa, podgryza trawę i za nic ma wytykające go palcami tłumy.

Dodaj komentarz