Offroad w Bośni i Hercegowinie

Na południe i południowy – zachód od Sarajewa ciągną się dwa, niezmiernie widokowe i przypominające nieco nasze rodzime Sudety czy Bieszczady pasma górskie – Bjelašnica i Igman. To był cel, to był plan na dzień mający wieść poza szlakami. A przynajmniej poza tymi asfaltowymi. Choć w czasie całej podróży niejednokrotnie przekonywaliśmy się, że tam, gdzie […]

Trekking w Parku Narodowym Durmitor

Czyli mrożąca dłonie opowieść o kilkunastogodzinnej wspinaczce, najwyższym szczycie, wodzie z jaskini i pancernym pasztecie. Wyobraźcie sobie Zakopane z czasów sprzed rozwoju jakiejkolwiek turystyki. Kilkadziesiąt domów rozrzuconych w górskiej dolinie, trochę bezładnych, ale jednak utrzymanych w charakterystycznym, jednolitym stylu. Chłodniejszy klimat, odcinający od reszty kraju. Górskie szczyty rysujące na horyzoncie panoramę przytłaczających masywów. Kilka piekarni, […]

Będąc młodą żeglarką cz. VII – Trekking w górach i wifi w kościele

28.07.2015 – ostatni rozdział Żegnamy Arktykę w ostatnim etapie podróży – piszę właśnie z samolotu linii Oslo – Warszawa wspominając ostatnie dni. Nad chmurami nadal świeci piękne słońce, ale podczas wczorajszego przelotu z Longyearbyen do stolicy Norwegii po raz pierwszy od początku pobytu na Spitsbergenie mieliśmy okazję podziwiać zachód i zapadające ciemności. Nie sądzę, by […]

Będąc młodą żeglarką cz. VI – o łapaniu taksówki i alko-prohibicji

23.07.2015 Od trzech dni płyniemy właściwie bez przerwy. Dniem i nocą. Polarnym dniem. Początkowo znowu z wiatrem wiejącym prosto w dziób, na silniku, bujając się na falach jak wańka – wstańka (ktoś jeszcze pamięta te zabawki?)… Na szczęście wkrótce warunki stały się bardziej łaskawe, wiatr odkręcił, by powiać z siłą prawie 20 węzłów z baksztagu. […]

Będąc młodą żeglarką cz. IV

Magdalenefjorden i wielorybnicy – 18.07.2015 Utknęliśmy. To chyba najlepsze słowo opisujące naszą obecną sytuację, od półtorej doby niezmienioną. A niby żeglarstwo to ciągła  podróż… Po nocy z czwartku na piątek, kiedy tnąc zawzięcie dziobem coraz to większe fale i zwiększając obroty silnika bardziej staliśmy w miejscu niż posuwaliśmy się naprzód, skryliśmy się w końcu w osłoniętym […]

Białe olbrzymy, czyli trekking Santa Cruz w Andach

Marta: Zacznę trochę od końca, bo właśnie opuszczamy Huaraz kierując się wreszcie na północ i do ciepełka. Moja rosnąca irytacja faktem, że za każdym razem, kiedy temperatura w Polsce przestaje przypominać głęboką Syberię, uciekamy tam, gdzie w nocy zdarzają się przymrozki, zaczyna niebezpiecznie osiągać stadium wrzenia. Nadaję wprost z centrum dowodzenia autobusu linii Linea (masło […]

Przeciętne Huaraz w nieprzeciętnym otoczeniu

 – chwilowy postój w sercu Andyjskiej Cordilliera Blanca To jeden z kilku postojów, o których niekoniecznie pisze się w superlatywach, ale które są niezbędne, żeby po prostu chociaż na chwilę się zatrzymać, odespać kilka nocy w autobusach, odkurzyć, przeprać i zaczerpnąć świeżego (no dobra, częściej wypełnionego spalinami i wibrującego klaksonami) powietrza gdzieś w naszych „stacjach […]

Kanion Colca, czyli jak znaleźliśmy się w głębokiej d…olinie.

Słyszeliście o amerykańskim Grand Canyon? Chyba każdy kojarzy obrazki z majestatycznym czerwonym kanionem ciągnącym się tak głęboko w dół, że już na samą myśl aż miękną nogi, przedstawianym jako jedna z największych atrakcji turystycznych Stanów Zjednoczonych. Ameryka Południowa też ma swój wielki kanion, a mianowicie kanion Colca. Ponad dwa razy głębszy od swojego północnoamerykańskiego odpowiednika […]

We are in the jungle – everything is possible

Alternatywny tekst

Pobudka o 5 rano staje się już chyba nie do końca przewidzianym zwyczajem, ale dzisiaj również, po ciemku i zaspani wyturlaliśmy się spod moskitier, żeby przejść dobrze już znaną trasę do rzeki i łodzi, którą popłynęliśmy obserwować papugi. Nieopodal jest miejsce, gdzie każdego ranka przylatują i znajdują pożywienie na ścianie klifu, bogatej w minerały, których […]

Księga dżungli

No to jesteśmy w dżungli. Prosiłam, męczyłam, marudziłam, aż w końcu dopięłam swego. Piotrek nie był zachwycony perspektywą spędzenia kilku dni w terenie, gdzie samych insektów jest prawdopodobnie więcej niż wszystkich zwierząt w Polsce, ale dla mnie było to jedno z większych marzeń i od początku przygotowań do podróży wiedziałam, że znajdować się tak blisko […]