Adiós, Peru y Bienvenidos, Ecuador!

Planowaliśmy przedostać się do Ekwadoru najprościej, jak się da. Jeśli jednak czasem przebycie 100km potrafiło zająć porządne 5-6 godzin, szykowaliśmy się na równie porządne 48 godzin do najbliższego przystanku w kolejnym państwie, czyli Cuence. Wpakowaliśmy się w nocny autobus w Huaraz (lini Linea, którą swoją drogą bardzo polecamy – nie dość, że ceny ma całkiem […]

Białe olbrzymy, czyli trekking Santa Cruz w Andach

Marta: Zacznę trochę od końca, bo właśnie opuszczamy Huaraz kierując się wreszcie na północ i do ciepełka. Moja rosnąca irytacja faktem, że za każdym razem, kiedy temperatura w Polsce przestaje przypominać głęboką Syberię, uciekamy tam, gdzie w nocy zdarzają się przymrozki, zaczyna niebezpiecznie osiągać stadium wrzenia. Nadaję wprost z centrum dowodzenia autobusu linii Linea (masło […]

Przeciętne Huaraz w nieprzeciętnym otoczeniu

 – chwilowy postój w sercu Andyjskiej Cordilliera Blanca To jeden z kilku postojów, o których niekoniecznie pisze się w superlatywach, ale które są niezbędne, żeby po prostu chociaż na chwilę się zatrzymać, odespać kilka nocy w autobusach, odkurzyć, przeprać i zaczerpnąć świeżego (no dobra, częściej wypełnionego spalinami i wibrującego klaksonami) powietrza gdzieś w naszych „stacjach […]

Kanion Colca, czyli jak znaleźliśmy się w głębokiej d…olinie.

Słyszeliście o amerykańskim Grand Canyon? Chyba każdy kojarzy obrazki z majestatycznym czerwonym kanionem ciągnącym się tak głęboko w dół, że już na samą myśl aż miękną nogi, przedstawianym jako jedna z największych atrakcji turystycznych Stanów Zjednoczonych. Ameryka Południowa też ma swój wielki kanion, a mianowicie kanion Colca. Ponad dwa razy głębszy od swojego północnoamerykańskiego odpowiednika […]

Wyspiarskie życie, czyli uroki Jeziora Titicaca

Alternatywny tekst

Długo zwlekałam (i rozwlekałam) temat dżungli, a od tego czasu zdażyło się już bardzo wiele, wspomnienia zaczynają blaknąć, tracić szczegóły, rozmazywać kontury i spokojnie, powoli, udają się do przeznaczonej sobie szuflady w mózgu, żeby czekać na ponowne odkrycie. Ponowne odkrycie chociażby przy pomocy zdjęć, których setki (przechodzące dość płynnie w tysiące), zapełniają powoli karty pamięci […]

We are in the jungle – everything is possible

Alternatywny tekst

Pobudka o 5 rano staje się już chyba nie do końca przewidzianym zwyczajem, ale dzisiaj również, po ciemku i zaspani wyturlaliśmy się spod moskitier, żeby przejść dobrze już znaną trasę do rzeki i łodzi, którą popłynęliśmy obserwować papugi. Nieopodal jest miejsce, gdzie każdego ranka przylatują i znajdują pożywienie na ścianie klifu, bogatej w minerały, których […]

Księga dżungli

No to jesteśmy w dżungli. Prosiłam, męczyłam, marudziłam, aż w końcu dopięłam swego. Piotrek nie był zachwycony perspektywą spędzenia kilku dni w terenie, gdzie samych insektów jest prawdopodobnie więcej niż wszystkich zwierząt w Polsce, ale dla mnie było to jedno z większych marzeń i od początku przygotowań do podróży wiedziałam, że znajdować się tak blisko […]

Słów kilka o transporcie w Peru

W myśl, że nie ważny jest cel podróży, ale sama podróż, przemieszczanie się, wyjechanie z punktu A, ale nie dojechanie jeszcze do punkt B, co czyni człowieka zawieszonego gdzieś w nicości, gdzieś „pomiędzy” – transport może być przygodą samą w sobie. Szczególnie w Ameryce Południowej. Jako że niedługo opuszczamy już Peru, a sporo czasu spędzamy […]

Paracas i Huacachina, czyli peruwiańska Jastarnia i Słowiński Park Narodowy

Alternatywny tekst

Do Paracas ciągnęło nas z jednego względu – zwierzęta! Dużo zwierząt, przede wszystkim ptaków, żyjących i spokojnie produkujących tony guana na Islas Ballestas, oddalonych o zaledwie pół godziny rejsu od brzegu. No cóż, trzeba dosadnie przyznać, że gówno pozwoliło się miejscowości rozwinąć, a chwytliwy pseudonim „Galapagos dla ubogich” uczyniło z niej turystyczną mekkę. Dotarliśmy po […]

Lima, odnaleziony dom na plecy i vamos pa’ sur’!

W Limie wylądowaliśmy wczesnym wieczorem, ale fakt kolejnych zmian czasu i pogłębiająca się frustracja potęgowały zmęczenie. Początkowo chciałam dokumentować nasze lotniskowe pobyty jak pieczątki w paszporcie, ale po doleceniu do Bogoty , długim oczekiwaniu na bagaż, podczas gdy Piotrek patrzył smętnie na taśmy i miał nadzieję, że może jednak, ale nie, niestety, jakoś minęły mi […]