Brakujący element – Bogota

Chylę pokornie czoło. Wiem, długo to trwało. Niestety, powrót do rzeczywistości, codzienności i rutyny, w moim przypadku sprowadzający się do wpakowywania masowych ilości wiedzy przed Lekarskim Egzaminem Końcowym, nie sprzyja meandrom wspomnień w kierunku zakończenia przecież tak niedawnej podróży. Bo kolorowe obrazy rozpraszają i nie pasują jakoś do szumu dobrze znanych ulic i przewidywalności każdego […]

Bitwa w autobusie, Indianie na dworcu i noc w hamaku…

Pamiętacie post o transporcie w Peru? O niekończących się godzinach w barwnych autobusach, pozostawiających wspomnienia oddziałujące na wszystkie możliwe zmysły? No cóż, przejazd z Cartageny do Santa Marty okazał się (niestety po czasie; długim czasie) retrospekcją zwyczajów sąsiadów z południa. Tych gorszych zwyczajów. Przyzwyczajeni, że zapytani o godzinę odjazdu naganiacze zawsze przekłamują o mniej więcej […]

Królestwo narkoterroru przypadkiem – rzut oka na Medellin

Dreszczyk emocji przechodził mnie przed wyjazdem, kiedy myślałam o Medellin. W ogóle obraz Kolumbii mieliśmy mocno przekrzywiony przez serial Narcos, który połknęliśmy przed odlotem (przy okazji podziękowania dla Kingi i Czarka za wkręcenie:)) i bardzo polecamy, sprawił on jednak, że na nazwę „Cali”, pierwszym skojarzeniem było „kartel z Cali”, mimo że teraz to świetnie prosperująca […]

Stolica kolumbijskich używek i palm woskowych, czyli Salento w Zona Cafetera

Wystarczy spróbować jej kilka razy, żeby rozpoczynać potem od niej każdy dzień. Ożywia ciało, podnosi koncentrację, poprawia inteligencję i dodaje energii. Uzależnia. Najłatwiejsza do zażycia i najpopularniejsza występuje w formie sproszkowanej, ale każdy zażywa ją na swój indywidualny sposób. Jest hitem eksportowym Kolumbii. Mowa oczywiście o… kawie! Przez całą naszą podróż cierpimy na niedobory dobrej […]

Środek świata, Quito, shopping w Otavalo i skok na granicę

Wpis o stolicy Ekwadoru i naszej przeprawie przez jakże-niebezpieczną-granicę leżał odłogiem i pleśniał już przez jakiś czas, więc chociaż klimat zmienił się diametralnie i zamiast dygotać z zimna, dla odmiany nie przestajemy się pocić w wilgotnym powietrzu Cartageny i kolumbijskich Karaibów, odrywam wzrok od Piotrka pochłaniającego nie-wiadomo-które-z-kolei kromki bułkochleba z guacamole, otwieram szufladki pamięci i […]