Opowieść o kobietach, busach i sikaniu, czyli pierwsze dni w Mozambiku

Kobieta w Mozambiku to kolorowe zjawisko. Ubrana w kontrastujący z brązową skórą T-shirt, z włosami ukrytymi pod barwną chustką, czasami udrapowaną w misterny turban. Ale przede wszystkim owinięta od pasa w dół w cupulanę, sarong, kolorowy i rzucający się w oczy kwadratowy kawałek materiału, który służy pomocą w potrzebie i przydaje się zawsze i wszędzie. […]

Sylwester w Malolotja, czyli armagedon w Królestwie Suazi

Zaczynało się tak dobrze, sielsko i anielsko. Kilkunastokilometrowa trasa trekkingowa, wiodąca sporą pętlą poprzez trawiaste i delikatnie pofałdowane góry, układające się warstwowo jak płatki kwiatów, zachodzące na siebie i odsłaniające z każdym kolejnym wzniesieniem zupełnie nowe oblicze. Widok na wodospady, które raz szeroką kaskadą, raz znowu wąską strugą spadały kilkadziesiąt metrów w dół, w ukryte […]

Spitzkoppe, czyli samotność wśród skał

Chcieliśmy dzikość, to mamy dzikość. Ogromny camping z miejscami namiotowymi oddalonymi od siebie tak bardzo, że obsługa porusza się po nim samochodem, zapełniając pakę pick-upa niczym wesoła wycieczka szkolna. Wokół mnóstwo rdzawych, powulkanicznych skał i głazów, z górującym nad nimi szczytem Spitzkoppe, „rogiem matczynym Namibii”. Jakkolwiek kanciaste byłoby to tłumaczenie, góra faktycznie stała się już […]

Offroadowe przygody i wybrzeże złej sławy

To zdecydowanie nie był nasz dzień. Nie był najlepszy. Nie był nawet średni. Tylko że zły tak do końca też nie. W miarę upływu czasu i mając świadomość, że gorsze rzeczy mogłyby się zdarzać, nad rozlanym mlekiem nie płaczemy. Brniemy dalej, nalewamy do szklanki. Czasem po wszystkim, oblizujemy się nawet ze smakiem. Po raz kolejny […]

Jak na własną rękę skolonizować księżyc?

Wycieczka, ze świeżym zaopatrzeniem, świeżą myślą i w końcu świeżymi, wypranymi rzeczami, miała ruszać z rana od razu na południe do Walvis Bay, sąsiedzkiego miastu, które jak pstryczek w nos Brytyjczyków w kierunku Niemców panoszy się i panuje nad Namibijskim wybrzeżem. Ale plany lubią się zmieniać, wyczytałam z wieczora, że tu, o, w okolicy Swakopmund […]

Z wizytą u Himba

Do Opuwo nie przyjeżdża się, żeby pozachwycać się urbanistycznym klimatem. To zbiorowisko wszelkiego typu afrykańskiego stylu budownictwa, od lepianek, poprzez drewniane rusztowania zwieńczone strzechą, na murowanych i (czasem nawet) otynkowanych, parterowych budynkach skończywszy trudno uważać za piękne, trudno pokochać, trudno nawet polubić. Dwie główne, asfaltowe ulice przecinające się pod kątem prostym, cała reszta szutrowo – […]

Wodospady Victorii i zimbabweński prezydent

Chęć zobaczenia Wodospadów Victorii zdeterminowała nieco nasze podróżnicze plany. Braliśmy je pod uwagę już w momencie aplikowania o namibijską wizę, starając się o pozwolenie na wjazd wielokrotny, bo traf chciał, że ten jeden z naturalnych cudów świata położony jest niedaleko miejsca, gdzie granice czterech krajów – Namibii, Botswany, Zambii i Zimbabwe łączą się ze sobą […]

Afrykańska codzienność

Droga na północ cięgnie się prosto jak odrysowana od linijki. Zakręt staje się rozrywką, tempomat mógłby być ustawiony na stabilne 120km/h i zwalniać jedynie przy zabłąkanych na drodze krowach, kozach czy przy patrolach policyjnych. Te ostatnie dla nas nie znaczą więcej, niż zdjęcie nogi z pedału gazu, nikt nas nie kontroluje, zawsze machają ręką w […]

O afrykańskich kotach i namibijskich płotach

Długa, prosta, ciągnąca się po horyzont droga prowadzi nas na północ. Po obu stronach początkowo nieco zaśmiecone, wysuszone trawy z wyrastającymi gdzieniegdzie drzewami i grupkami ludzi odpoczywającymi w cieniu pod nimi, potem już tylko pustka. Ego naszej dzielnej polówki musi wskoczyć na wyższy poziom, kiedy mijamy znak z dumną nazwą trasy „Trans – Kalahari Highway”. […]

Windhoek, czyli postkolonialny zlepek kultur

Nie opóźniono nam lotu. Nie zmieniano trasy. Nie zgubiono bagaży. Nawet żadnego ataku terrorystycznego! Mając w pamięci świeże jeszcze początki podróży sprzed roku oddychamy mimowolnie z ulgą odhaczając kolejne etapy drogi dojazdowej do Windhoek. Nadal wszystko idzie jak po sznurku. A nawet jeśli zdarzają się drobne pomyłki, życzliwość jak latarnia prowadzi nas bezpiecznie do portu. […]