Spitzkoppe, czyli samotność wśród skał

Chcieliśmy dzikość, to mamy dzikość.
Ogromny camping z miejscami namiotowymi oddalonymi od siebie tak bardzo, że obsługa porusza się po nim samochodem, zapełniając pakę pick-upa niczym wesoła wycieczka szkolna. Wokół mnóstwo rdzawych, powulkanicznych skał i głazów, z górującym nad nimi szczytem Spitzkoppe, „rogiem matczynym Namibii”.

Jakkolwiek kanciaste byłoby to tłumaczenie, góra faktycznie stała się już symbolem. Podobnie jak pole namiotowe, z jednej strony przyciągające prywatnością, z drugiej zapewniające jednak podstawowe zaplecze łazienkowo – kibelkowe. I co z tego, że trzeba do niego dojechać? To cena za prywatność, ciszę i rozgwieżdżone niebo. Niewielka. Znikoma.

Jak dobrze, że z namiotu można ściągnąć tropik, kładąc się spać mieć widok na gwiazdy!
I byłoby fajnie, byłoby romantycznie, gdyby nie ptasie kupy, które znajdujemy rano na gęstej siateczce. Starając się nie myśleć o przepuszczalności siateczki postanawiamy zafundować namiotowi wkrótce happy hours z gruntownym praniem na czele.


Ostatnio wreszcie doceniamy te wieczory pod gwiazdami, zachody słońca, których wcześniej nie udało się obserwować niepozasłanianych skałami czy drzewami. Albo pozasłanianych strachem wychodzenia za ogrodzenie, za mur, po zmroku. Trzymamy się na baczności, uważamy, pilnujemy. Trzymanie się na baczności wiąże się również niestety ze zwiększeniem napięcia, ciągłej czujności.
Czujności, której na chwilę można było w Spitzkoppe popuścić cugle i wyrwać się z samego rana, bladym świtem, zanim piekarnik dnia wyssie wszelkie chęci, na trekking. Co tam trekking! W niczym to nie przypominało spokojnych spacerów dolinami czy wytyczonymi, górskimi ścieżkami! Zafundowaliśmy sobie pierwszorzędną wspinaczkę!


Może nie do końca planowaną, owszem, może nie do końca tak miało być, tak naprawdę to trochę zgubiliśmy szlak. A tak w ogóle już szczerze, to szlaku w ogóle na początku znaleźć nie mogliśmy, za to uśmiechnął się do nas w drodze powrotnej równymi kupkami kamieni jakieś kilkadziesiąt metrów od miejsca, z którego zaczynaliśmy podejście. Mądre oznaczenia po szkodzie.
Jak na pustkę przystało, na szlaku, poza nim, w ogóle przy podejściu i zejściu, nie spotykamy nikogo. Ze skalnych szczelin uśmiechają się góralki, jaszczurki uciekają w popłochu, żeby potem spoglądać ciekawsko z bezpiecznej odległości, ptaki szybują na wysokościach z łatwością, której zazdrościmy niejednokrotnie. My w pocie czoła, pleców i generalnie wszystkiego wspinamy się, noga za ręką, ręka z nogą, tyłek też pomaga, całe ciało pracuje jak w balance trening Ewy Chodakowskiej. Balans się przydaje. Balansujemy często na wielkich kamieniach, podążamy erozyjnymi korytarzami, skaczemy po chropowatościach przytłaczających skalnych jęzorów, które wytyka nam na powitanie góra.
Nie docieramy na szczyt. Gruzowisko zarasta drzewami, krzakami i ściółką kryjącą nieznane, a więc coś gorszego niż znane. Można brzydzić się pająka, ale lepiej go widzieć niż nie widzieć. Można bać się węża, ale lepiej w ciemno na niego nie nadepnąć.
Do tego rośliny tarasują drogę jak zbrojni w ciernie i ostre, wczepiające się we włosy pędy rycerze, chroniący dostępu do tajemniczych komnat uśpionej księżniczki.

Siadamy na skalnej półce, mając widok na zatykającą dech w piersiach budzącą się do życia równinę, z wystającymi co chwilę mniejszymi lub większymi górami.
– Wulkany to takie pryszcze ziemi… – komentuje w zamyśleniu Piotrek.
Żeby nie było zbyt romantycznie.

 

 

 

Przesaturowany zachód słońca

Skalny most tuż przy naszym miejscu campingowym

Popołudniowa kawa


W poszukiwaniu właściwego szlaku
Płaskiej, gładkiej ściany skalnej niestety nie pokonaliśmy…
Quiver tree
Poranny trekking. Albo hiking. Wszystko w jednym.
Jakaś dziwna ta zebra…
Żeby nie było zbyt romantycznie
Sprzedawca przyjdzie wkrótce, tymczasem ja państwa obsłużę…

4 komentarzy

  1. Piękne zdjęcia…
    Ta kawa to z kubka od Pana Stracha?

    1. Dziękuję:) Kawka z kubka od Czarka i Kingi. A skąd zdobyli – to już nie wiadomo…

  2. “Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu” -piękne przestrzenie.
    Pozdrawiam.

    1. Bardzo dziękuję!:)

Dodaj komentarz