Seria niefortunnych zdarzeń

30.06.2016. Czwartek 21:00 gdzieś w chmurach

Trzeba przyznać, że w tej całej pogmatwanej sytuacji, Turkish Airlines bardzo się postarały, żebyśmy mimo wszystko mieli dobre wspomnienia. Stają na głowie, na rękach, na nogach też dość twardo, żeby jakoś nam dogodzić, załatwić loty, negocjować z innymi liniami doczepienie nas na trzeciego do ich rejsów. Załatwili nam hotel ze śniadaniami i obiadami, transfery na lotnisko, a jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem (wolę już nie zapeszać, dywany chmur pod nami mogą się zawsze rozstąpić, wciągnąć nas w atmosferyczne wiry i wypluć w zupełnie innym miejscu), w Madrycie też mamy zapewniony do rana wikt i opierunek, staropolskim obyczajem.
Pomimo stresów, mamy dzięki nim właściwie zapewnione wakacje all inclusive – tylko że głównie w samolotach. Boleję trochę, że jednak linie lotnicze nie są aż tak do przodu, żeby transmitować mecz Polski na Euro, ale liczę, że doping tym razem obejdzie się bez nas i tak czy inaczej wygramy ;).
Problemy pierwszego świata szybko na powrót zajęły miejsce w codzienności, tak dzisiaj różniącej się od tej wczorajszej.
Przyroda nie znosi pustki i szybko zapomina, terminale w Istambule tętniły życiem, show must go on, tysiące ludzi wędrujących pomiędzy check-inami, kontrolami paszportowymi, snackami, i boardingami na chwilę jedynie zwalniali przy miejscu niedawnej tragedii. Pozamykane sklepy, kwiaty i zdjęcia ofiar, porozbijane szyby i ślady po kulach wzbudzały poczucie życia w matriksie, w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, tak dalekiej z pozoru, a tak bliskiej, kiedy stajemy się jej częścią.
Mózg ludzki chyba tak już musi działać, wypierając i szybko pozbywając się ze swoich szuflad zdarzeń traumatycznych, które miałyby zakłócić jego rutynowy spokój poskładanych koszul i pozwijanych skarpetek. Te blokady, ten wykształcony ewolucyjnie instynkt samozachowawczy, warunkujący przetrwanie i przystosowanie do najtrudniejszych psychicznie warunków, to zdobycz darwinowskiej teorii.
Chciałabym móc już pisać i przeżywać to, na co cieszyłam się od kilku dobrych miesięcy. Wydłuża się bardzo etap początkowy, trochę denerwując ale jednocześnie dając posmakować nam próbki nie tak odległych czasów, kiedy podróże trwały nieco dłużej niż kubek kawy, kilka godzin snu i obejrzany film. Kiedy były tak rozwlekłą retardacją, że pozwalały prześledzić całe życie wstecz, zastanowić się, podjąć decyzje. Kiedy pozwalały na to wszystko, na co w tym momencie, wbrew pozorom, nawet w podróży nie ma czasu. Rozmarzyłam się, patrząc na obłe pola chmur pod nami, akurat tak pięknie, że aż kiczowato rozświetlone zachodzącym słońcem. Rozmarzenie nieco zblakło, kiedy zobaczyłam zafascynowaną minę Piotrka, jednak bynajmniej nie widokami zza okna, lecz nie-wiem-którą częścią Gwiezdnych Wojen i roznegliżowaną Leią. Co prawda zagroził mi kiedyś, że się ze mną nie ożeni, jeżeli nie obejrzę przed ślubem wszystkich części, ale na szczęście sprawa zeszła na dalszy plan i ucichła.
W każdym razie, mam nadzieję, że z kilkudniowym opóźnieniem, ale już niedługo (dokładnie za 2,5 lotu i za 3 lotniska) będziemy pisać patykiem po Ameryce Południowej. Pisać patykiem albo kolorować kredkami, żeby nadać barw wyobrażeniom i zaróżowić czasem te nieco mniej przyjemne chwile. W naszych spodniach moro, w których wyglądamy, jakbyśmy właśnie wyrwali się ze służby wojskowej, albo z szeregów kolumbijskich guerillas, jeśli ktoś woli klimaty Narcos. W koszulkach, tych samych od kilku dni. Z plecakiem i duszą na ramionach, zaczynamy na nowo cieszyć się podróżą.

Edit na 1.lipca: wylądowaliśmy w Bogocie. My tak, ale nasz bagaż już nie. Seria niefortunnych zdarzeń zgodnie z prawami Murphy’ego jeszcze się nie skończyła. Zaczynamy zrastać się powoli z naszymi ubraniami, plecaki będą nas gonić po Peru…

4 komentarzy

  1. ale ladnie piszesz Marta…
    myslimy o Was cieplo!

    1. Dziekuje!:)

  2. Powodzenia! Czekamy na jakieś zdjęcia 🙂

  3. O rany….jak strasznie się cieszę, że jesteście bezpieczni. Trzymam kciuki żeby seria niefortunnych zdarzeń (chociaż w sumie fortunnych jeśli bezpiecznych) się rozprostowała i żebyście mogli mieć wreszcie dużo radochy z podróży. Trzymajcie się.

Dodaj komentarz