Środek świata, Quito, shopping w Otavalo i skok na granicę

Wpis o stolicy Ekwadoru i naszej przeprawie przez jakże-niebezpieczną-granicę leżał odłogiem i pleśniał już przez jakiś czas, więc chociaż klimat zmienił się diametralnie i zamiast dygotać z zimna, dla odmiany nie przestajemy się pocić w wilgotnym powietrzu Cartageny i kolumbijskich Karaibów, odrywam wzrok od Piotrka pochłaniającego nie-wiadomo-które-z-kolei kromki bułkochleba z guacamole, otwieram szufladki pamięci i […]

Baños, czyli raj dla aktywnych i pierwsze, ekwadorskie wnioski.

Nocny przejazd autobusem dobitnie przypomniał nam, że nie jesteśmy już w Peru, ale po kilku gorących i niewygodnych godzinach dotarliśmy na miejsce. Pierwszy wniosek z Ekwadoru nasunął się od razu i jest transportowy: kierowcy autobusów i ciężarówek uwielbiają dyskotekę. Nie pod względem muzyki co prawda, ale…świateł. Wnętrze pojazdów biło po oczach niebiesko – pomarańczowymi halogenami, […]

Kraina szumiących traw, czyli jak oczarował nas Park Cajas

„Uwielbiamy” z Martą wielkie miasta, zwłaszcza te południowoamerykańskie, szczególnie urokliwe, dlatego zaraz po przyjechaniu do ekwadorskiej Cuenci na czele listy priorytetów znalazło się jak najszybsze wydostanie się z niej do pobliskiego parku narodowego. O Parque Nacional Cajas nasz niezastąpiony przewodnik Lonely Planet enigmatycznie mówił, że to przyjemne miejsce na krótsze bądź dłuższe trekkingi, ale jednocześnie […]

3C, czyli Cuenca, Crepes i Cajas

W Cuence wylądowaliśmy rano i po wykupieniu mnie z niewoli bagażowo – autobusowej, mogliśmy zacząć poszukiwania śniadania i jakiegoś hostelu. Pierwsze wrażenia z nowego miasta to raczej – rozkopane i dość opustoszałe, co nie miało zbyt wiele wspólnego z pięknością, jakiej oczekuje się po wpisie na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ale niezrażeni, po szybkim ogarnięciu […]

Adiós, Peru y Bienvenidos, Ecuador!

Planowaliśmy przedostać się do Ekwadoru najprościej, jak się da. Jeśli jednak czasem przebycie 100km potrafiło zająć porządne 5-6 godzin, szykowaliśmy się na równie porządne 48 godzin do najbliższego przystanku w kolejnym państwie, czyli Cuence. Wpakowaliśmy się w nocny autobus w Huaraz (lini Linea, którą swoją drogą bardzo polecamy – nie dość, że ceny ma całkiem […]