29.06.2016 środa, 15:00

Zawsze myślisz, że coś takiego cię ominie. Że przytrafia się gdzieś na świecie, masz tego świadomość, ale przecież na pewno nie tobie.

O tej porze mieliśmy już być w Bogocie, mieliśmy spokojnie jechać do hostelu i rozpoczynać naszą przygodę. I owszem, przygód póki co zdecydowanie nam nie brakuje, tylko nie do końca takich, jakich byśmy sobie i komukolwiek innemu życzyli.
Wczoraj w nocy, dosłownie na pół godziny przed wylądowaniem w Istambule, pilot zapowiedział lakoniczną wiadomość – „Due to the security reasons, our flight was changed and we will land in the Ankara airport”.
Po samolocie przeszły pomruki niezadowolenia, zaczęły podnosić się głosy, my też spojrzeliśmy po sobie zdezorientowani z minami „ale jak to?”, ale na grzeczne póki co nagabywanie co dokładnie mają na myśli poprzez „security reasons” odpowiedziano nam, że oni wiedzą tylko tyle. Wersje zmieniały się co chwile, ale wiedzieliśmy zbyt mało, żeby nawet snuć domysły. Po wylądowaniu wszyscy się poderwali ale dość szybko nerwowe polecenia kazały nam zająć z powrotem miejsca i czekać na instrukcje. Sprzeczne informacje docierały z kabiny i z podsłuchanych rozmów innych pasażerów – zostajemy i za chwilę lecimy do Istambułu, zostajemy i bus przewiezie nas do Istambułu, zostaniemy przekierowani do hotelu i tam nam powiedzą, co dalej…słowem, nic nie wiadomo. Dodatkowo głos stewardessy mówiącej wyraźnie przez łzy tylko potęgował napięcie. Włączyliśmy szybko internet i dotarło. Ataki terrorystyczne na lotnisku w Istambule, 2 godziny przed naszym planowym przylotem, liczba ofiar nieznana, liczona raczej w dziesiątkach… Przez zmęczenie po prawie już 24 godzinach na nogach nic nie docierało do pełnej świadomości. Wiadomości odbijały się od wewnętrznych barier, stanów zaprzeczenia i niedowierzania. Do stanu rezygnacji i akceptacji było jeszcze bardzo daleko.
Szybka orientacja na lotnisku po prawie dwugodzinnym oczekiwaniu w samolocie, zlokalizowanie właściwych kolejek, załatwianie wizy (bo przecież nie planowaliśmy de facto w ogóle wychodzić poza strefę tranzytu), potem odbiór bagażu, przekrzykiwanie się, znowu sprzeczne informacje…
I czekanie.
Dużo czekania.
Czekanie na ławkach, w sali odlotów, czekanie przed lotniskiem, przed autobusem i w autobusie… W ramach nikłej rozrywki albo żeby pobudzić podsypiający mózg jeszcze chociaż na chwilę do stanu względnej gotowości, zaczęłam studiować fizjonomię ludzi, z którymi przyszło nam dzielić te chwile, mieszankę języków, stopnie zdenerwowania i ogólny rozgardiasz, kłębowisko kolorowych postaci, teatr ludzkich zachowań. Udało się w końcu ustalić ostateczną wersję tego, co się z nami stanie – przewiozą nas do hotelu, tam rano będziemy czekać na dalsze informacje. Faktycznie, dotarliśmy, po drodze wyciszając budziki, które przyzwyczajone z poprzedniego dnia rozdzwoniły się o 3:40.
Dopiero teraz tak naprawdę zaczyna się wszystko delikatnie uspokajać i czarna dziura przyszłości nieco rozjaśnia swoje otchłanie. Od kilku godzin poruszamy niebo i ziemię, żeby jakoś pozmieniać loty, znowu przechodząc fazy od nerwowej płaczliwości i rezygnacji, kiedy okazuje się, że nie zdążymy na lot, który mieliśmy zarezerwowany z Bogoty do Limy, do akceptacji faktu, że nic więcej nie jesteśmy w stanie zrobić.
I gdzieś przez to całe egoistyczne zaaferowanie zaczyna docierać myśl, że najważniejsze jest jednak to, że o mały włos uniknęliśmy najbardziej niebezpiecznej sytuacji, z jaką kiedykolwiek przyszło się nam mierzyć. Że poczucie bezpieczeństwa jest bardzo względne. Że, niestety, takie zdarzenia zbliżają się na odległość zdecydowanie wykraczającą poza strefę komfortu. Nadal nie dowierzam.
Wszystko wskazuje na to, że jutro wylecimy. Najpierw do Istambułu, stamtąd do Madrytu, w Madrycie kolejna noc i potem do Bogoty. Z kilkudniowym opóźnieniem, ale zamierzamy nie zrażać się i kontynuować plany. No cóż, przez pierwszych kilka dni po prostu pozwiedzamy głównie lotniska.
Lubimy halsować się po morzu, czemu by więc nie pohalsować się po Europie?

2 komentarzy

  1. Imieninowe szczęście i Opatrzność 😉

  2. Trzymam kciuki żeby wasza
    podróż wróciła wreszcie na właściwe tory.ściskam i pozdrawiam 😊.Myślę że teraz będzie już tylko wiele pięknych chwil i wrażeń

Dodaj komentarz