Kraina przypraw, czyli czym pachnie Grenada

Wielki dzień w końcu nadszedł. Po to pędziliśmy na złamanie masztu, porwanie żagli, napinając do granic wytrzymałość, wykorzystując prądy i niejednokrotnie niosąc żagle ciut za duże, by tylko zdążyć. Zdążyć na przyjazd rodziny naszego kapitana, dla której wszystko musiało być jak najlepsze. I jak najbardziej na czas. Jakoś nie widziały nam się czułe powitania, zresztą […]